Muszkatołowca korzennego może nie wszyscy znają, ale gałkę muszkatołową już chyba tak – a przynajmniej mam taką nadzieję 😉 Dzisiaj przedstawię Wam jego najważniejsze właściwości, a być może też zaskoczę niejedną informacją – zapraszam do wpisu.
Spis treści
Muszkatołowiec korzenny (łac. Myristica fragrans) z rodziny muszkatołowcowatych (łac. Myristicaceae) to wiecznie zielone drzewo, dorastające do 10 m. Jego liście są grube, skórzaste, a kwiaty białe i delikatne, wyglądem przypominające nasze konwalie. Na nasionku muszkatołowca znajduje się czerwona osnówka, zwana kwiatem muszkatu (o nim opowiem niżej).
Teraz zabrzmi, jakbym to sobie wymyślił, ale to prawda – muszkatołowiec pochodzi z Wysp Korzennych, czyli Moluków (część Archipelagu Malajskiego). Obecnie roślina jest uprawiana w Azji, Afryce i Ameryce Środkowej.
Częścią rośliny, którą spożywamy, jest nasienie muszkatołowca (czyli gałka muszkatołowa). Jest to przede wszystkim bardzo silnie aromatyczna przyprawa, która znajduje zastosowanie w wielu potrawach kuchni azjatyckiej, ale nie tylko. Jest szeroko stosowana do aromatyzowania mięs, sosów, wędlin czy serów. Doskonale pasuje do ziemniaków i wszelkich ich wariacji – zapiekanek, puree czy smażonych ziemniaków. Wyobrażacie sobie natomiast sos beszamelowy bez gałki muszkatołowej? Ja nie!
Tutaj nie odkryję Ameryki, ale jeśli chcecie zachować maksimum aromatu przyprawy to najlepiej kupić całe gałki, a następnie je potrzeć bezpośrednio do potrawy. Resztę gałki należy przechowywać w szczelnie zamkniętym opakowaniu, w suchym i chłodnym miejscu.
Wspominałem wcześniej o innej części muszkatołowca, czyli o kwiecie muszkatu. Otóż ta część rośliny także jest używana jako przyprawa – jej smak jest bardzo podobny do gałki muszkatołowej, ale nieco bardziej subtelny. Posiada bardzo podobne właściwości lecznicze do gałki muszkatołowej, a o nich więcej znajdziecie niżej.
Kwiat muszkatu to jeden ze składników gotowej mieszanki do przygotowania Złotego Mleka – do kupienia tutaj (klik!). Sam przepis jest banalnie prosty – zerknijcie tutaj (klik!).
Muszkatołowiec nie jest rośliną wykorzystywaną typowo leczniczo, dużo lepiej ją znamy z jej kulinarnych właściwości. Można natomiast wykorzystać tłuszcz z nasion muszkatołowca, po uprzednim ich zmiażdżeniu (po łacinie to Myristicae expressum). Otrzymuje się go przez wyciskanie ich na gorąco. W nasionach znajdziemy też olejek eteryczny (czyli Myristicae aetheroleum), którego głównymi składnikami są mirystycyna (dla nas najciekawsza), poza tym m.in. alfa-pinen, kamfen, limonen, linalol, geraniol i borneol.
Tłuszcz muszkatołowca konsystencją przypomina łój, o barwie od żółtej do pomarańczowo-brunatnej. Jego zapach jest silny i specyficzny, ale przyjemny. Głównymi składnikami tłuszczu są gliceryd kwasu mirystynowego, palmitynowego, kwasu olejowego i linolowego oraz olejek eteryczny.
Stosowany jest przede wszystkim do wcierań w nerwobólach i stanach zapalnych oraz w reumatyzmie.
Pewnie spodziewaliście się czegoś więcej po muszkatołowcu, co? Ha, no to słuchajcie tego:
Wspomniany wcześniej składnik olejku eterycznego, mirystycyna, wykazuje właściwości halucynogenne, więc nadmierne jej spożycie może wywołać dosyć ciekawe (lub nieciekawe) objawy. Ale spokojnie, dodanie szczypty przyprawy do potrawy nie zaszkodzi – aby wywołać objawy psychotyczne, trzeba zjeść co najmniej 5-30 gramów przyprawy. Nie wiem, czy jest to możliwe, pamiętajcie, że to bardzo aromatyczny surowiec 😉
Gałka muszkatołowa w ilościach dodawanych standardowo do potraw nie wyrządzi żadnej krzywdy. Należy jednak uważać na jej znaczny (!) nadmiar – może wtedy podrażnić drogi pokarmowe, wywołać objawy psychotyczne, a nawet uszkodzić wątrobę.
Dzieci, kobiety w ciąży i mamy karmiące piersią mogą oczywiście spożywać gałkę muszkatołową, ale w rozsądnych ilościach – czyli typowo kulinarnych.
Zdrowotności!
Pan Tabletka

