Kolejna z przypraw, której nie może zabraknąć w żadnym polskim domu. Jakie liść laurowy ma właściwości? Czy to prawda, że liść laurowy pomaga na bolące stawy?
Spis treści
Liście laurowe (łac. Laurus nobilis) pozyskuje się z rośliny o nazwie wawrzyn szlachetny, która pochodzi z rodziny wawrzynowatych (łac. Lauraceae) i występuje w stanie dzikim na obszarze śródziemnomorskim, aż do południowych Alp. Uprawia się go w Turcji, Meksyku, Europie i Ameryce Środkowej, a także na południu USA.
Liść laurowy chyba każdy zna, a przynajmniej mam taką nadzieję 🙂 Doby jakościowo surowiec jest błyszczący, ciemnozielony i bardzo aromatyczny – po wysuszeniu przybiera barwę jasnozieloną. Do wzbogacania smaku potraw używa się przede wszystkim liści, znacznie rzadziej owoców (fioletowo-czarnych jagód). Liście zbiera się niezależnie od pory roku. Suszone liście laurowe przechowuje się w suchym i chłodnym miejscu, aby nie utraciły swojego cennego aromatu.
Świeże liście są dużo bardziej aromatyczne, ale też zawierają w sobie więcej goryczy, natomiast liście suszone są odrobinę mniej aromatyczne, ale olejki eteryczne są schowane w nich głęboko, więc wskutek długiego, powolnego gotowania suszonych liści wydobywa się aromat. Ważne też jest to, że związki aromatyczne zawarte w surowcu znacznie lepiej rozpuszczają się w tłuszczach niż w wodzie, dlatego jeśli chcemy wydobyć maksimum aromatu z przyprawy, można ją delikatnie podsmażyć na oleju (3 łyżki oleju na jeden mały liść laurowy).
Aromat liścia laurowego tworzą m.in. związek terpenowy, nazywany cyneolem, eugenol, felandren, pinen, terpineol, geraniol i linalol. Brzmi tajemniczo (jak zawsze gdy pojawiają się te nazwy chemiczne), ale właśnie te związki tworzą złożony aromat i smak liścia laurowego, który zawiera w sobie nutę eukaliptusowego zapachu, przechodzący w pikantno-słodki posmak, zmieszany z miętowo-cytrusowym, lekko sosnowym i kwiatowym aromatem. Składając to wszystko w całość, otrzymujemy charakterystyczny aromat liścia laurowego.
Liść laurowy to nieodzowny element mojego autorskiego przepisu na Turborosół (tutaj przepis). Zaraz obok pieprzu czarnego, rozmarynu, majeranku, ziela angielskiego, imbiru (taaak, nie pomyliłem się – to do wersji bardziej hmmm, egzotycznej :)) i wielu innych przypraw tworzy niepowtarzalny smak, który samemu możesz dobrowolnie zmieniać. A jeśli szukasz dobrych jakościowo przypraw, najlepiej w zestawie, to poleca się gotowy zestaw przypraw do Turborosołu – kilk!
Oprócz wzbogacania potraw, wawrzyn szlachetny ma także zastosowanie lecznicze. Chodzi bowiem o jego owoce, a właściwie o olej, który się z nich wytłacza. Olej ma półgęstą, mazistą konsystencję, a jego zapach jest bardzo aromatyczny. Nałożony miejscowo na skórę działa drażniąco, pobudza krążenie krwi w skórze. Olej jest dodawany do maści, balsamów kojących, stosowanych w stanach zapalnych stawów i w kontuzjach.
To pewnie nie będzie dla Was zaskoczenie: nie ma żadnych istotnych przeciwwskazań do stosowania liścia laurowego, nie odnotowano także działań niepożądanych po jego zastosowaniu. W końcu do potraw wrzuca się po kilka listków i każdy wie, jak podchodzić do gotowania zdroworozsądkowo.
Nie znalazłem też żadnych informacji odnośnie stosowania oleju w owoców wawrzynu szlachetnego u dzieci, kobiet w ciąży i matek karmiących piersią, warto więc ostrożnie podchodzić do jego stosowania w tych przypadkach.
Ha, może brzmi egzotycznie, ale tak: uprawa liścia laurowego wcale nie jest taka trudna. Liść laurowy w doniczce rośnie całkiem nieźle pod warunkiem, że pamiętamy, aby go podlewać. Wawrzyn szlachetny potrzebuje dużo słońca i ciepła do wzrostu, a oprócz tego dobrze jest systematycznie zraszać roślinę, ponieważ potrzebuje dużo wilgotności.
Tym razem dosyć kulinarny wpis nam wyszedł. Ale jak wiadomo, Pan Tabletka uwielbia jedzenie i witaminy na talerzu, więc zawsze się tym chętnie dzieli. Mam nadzieję, że zachęciłem do używania liścia laurowego 🙂
Zdrowotności!
Pan Tabletka
P.S. Pozostając w temacie przepisów – może spróbujesz mojego przepisu na pyszny zakwas z buraka (klik!)?
P.S. 2 A tutaj odcinek podcastu o ziołowej apteczce – może Ci się kiedyś przyda. W ogóle to cały podcast poleca się do słuchania 🙂
1. Farrimond, S. (2018). The Science of Spice, DK. s. 136-137.
2. Gawłowska, A., Halarewicz, A., Jabłoński, J., Bernades-Rusin, M. (2018).
Atlas przypraw. Warszawa: Wydawnictwo SBM, s. 178-179.


